niedziela, 25 maja 2014

2. Niespodziewane Spotkanie

Tak! To ten dzień! Dzień w którym pojadę do Hogwartu! Na to wskazuję godzina oraz data!
Takie właśnie myśli nawiedzały mnie gdy skakałam po całym przedziale. Wyglądało to mniej więcej tak: podłoga, ściany, sufit, półki, drzwi, okna, i tak w kółko. Tak, wiem, jestem walnięta. Gdy akurat skakałam sobie po drzwiach, otworzyły się one i do pokoju wszedł jakiś czarnowłosy chłopak. Miał wielkie, zielone oczka, z odrobiną czerwonego, i  jak już wcześniej napisałam, czarne, roztrzepane włosy, i bladą cerę. Oczywiście ja, największa fajtłapa jaką świat widział, gdy drzwi się otworzyły, byłam w powietrzu i spadłam na ziemie z cichym krzykiem. Szybko podniosłam się z ziemi, i jak każe Stary Regulamin Podnoszenia Się z Ziemi, zaczęłam masować tyłek, na który, jak zwykle, spadłam.
-Albus Potter.-Chłopak wyciągnął dłoń, jakby nic nie zauważył.
-Lucy Black.-Wysyczałam w wężomowie. Oczy Pottera powiększyły się i powiedział w tym samym języku.
-Znasz...?-Usłyszałam w jego głosie zaciekawienie, strach i irytacje.
-Nie nie znam, ale umiem nim mówić.-Sarkazm był aż zanadto wyczuwalny. Oto jedna z rzeczy za które siebie kocham, sarkazm!
-No dobra, ja nic nie mówiłem!- Powiedział Potter.
-Masz rodziców?-Zapytałam niby od niechcenia.
-Mam, a ty?
-Tylko ojca...
-A mamę?
-Umarła, gdy się urodziłam...
-Och...
Nastała niezręczna cisza. Hmm... Ciekawe kto jest jego ojcem chrzestnym...? Zapytam! Nie! Niewolno pytać o taki rzeczy! Ugh! Mózgu, wiem że już od dawna nie pracujesz, ale zrób dziś wyjątek!
-A masz ojca chrzestnego?
Głupia ja! Głupi Mózg! Wszyscy święci głupi! Dobra, przesadzam... Ale co z tego?!
-Blackie, wiesz że nie wypada pytać o takie rzeczy?
-Wolfi!-Krzyknęłam uradowana, i rzuciłam się przyjacielowi na szyję.
-Lucy puszczaj! Dusisz mnie!-Wysapał pomiędzy próbami złapania oddechu, niewypał, a śmianiem się ze mnie.
Kiedy w końcu go puściłam, czyli jakieś pięć minut potem, był cały czerwony na twarzy. Nic dziwnego, jak się widzi swojego wroga...
Hm... Jakby się tak dobrze zastanowić, to cała jazda pociągiem była dość spokojna jakby się pominęło wielką walkę na pięści. I moje wyjście z tego powodu. I spotkanie Smile Angel. O! Właśnie w tym momencie pojawia się pytanie: Who's that?! Więc tak, Smile jest dziewczyną o blond włosach, niebieskich oczach, i bladej cerze. Wygląda na nieśmiałą osóbkę, ale coś myślę że jest wybuchowa. Bardzo Wybuchowa.
Kiedy wróciłam do przedziału, Malfoy i Potter bili się na pięści. Szczerze to nie wiem skąd, ale znam to nazwisko... Potter...  Mój ojciec je kiedyś mówił... Że jakiś chłopak jest jego chrześniakiem... Chyba właśnie o  Potterze...
OoOo

Jak ja kocham ten moment oświecenia! Ten śpiew aniołów w głowie i lampka zapalająca się nad głową!  Hm...  Jakby się tak dobrze zastanowić to jestem kompletną wariatką.... Ale co tam! Raz się żyje! A teraz wytłumaczenie tej wariatki, i o co mi z nią chodziło! Mianowicie, już po raz drugi biegam po, dosłownie, całym przedziale, Albus Gapi się na mnie jak na kosmitę, a Wolfram czyta sobie książkę.
Nagle drzwi otworzyły się i weszła przez nie, nie kto inny, jak Angry Wilson...
Angry Wilson, moja była przyjaciółka... No właśnie, BYŁA...!  Cztery lata temu przyszła do mojego ogródka, i zaczęła mnie wyzywać. Potem po prostu odeszła, jakby nigdy nic się nie stało. Potem jej już nie widziałam...  Zresztą, nawet nie próbowałam jej szukać...
-Mogę...?
Nie rozpoznała mnie! No cóż jakby nie patrzeć wcześniej miałam blond włosy, zielone oczy i byłam jeszcze bardziej blada....  W każdym razie przemiany w kota dobrze mi zrobiły. Teraz mam brązowe włosy, tak sami brązowe oczy i jestem lekko opalona...
-Jasne siadaj!-Wrzasnął Potter. Ja Ci obiecuję, kiedyś umrzesz, z wystającym nożem w głowie! Hmm, Wolfram zaczął się dziwnie na mnie gapić.... Ciekawe co się stało...
-...Black, dobrze się czujesz, bo tak jakoś dziwnie -Szepnął lekko zdziwiony Albus.
Zatkało mnie. Ręce mimo woli powędrowały w górę, natrafiając na fioletowe, puchate uszka. Wzięłam kosmyk włosów i popatrzyłam na nie ze strachem. Fioletowe.  Ogonek zaczął się nerwowo kołysać na boki, a uszka położyły się płasko na główce. Zerknęłam nerwowo w stronę Angry. Ona jako jedna z niewielu osób wiedziała że jestem kotołakiem, oraz jak wyglądam po przemianie.
Blondynka patrzyła na mnie z głupią miną, by po chwili, ku mojemu przerażeniu, powiedzieć jedno, a tak straszne dla mnie słowo.
-Lucy..
Łzy momentalnie zalśniły mi w oczach, a ja sama nie byłam w stanie nic powiedzieć... Nie byłam w stanie...
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Lalalalalala, strasznie krótkie? Nic nie poradzę... Alex, wena,  wyszła do sklepu na wyprzedaż z nożami do masła i jeszcze nie wróciła... Miesiąc przerwy i takie badziewie... -,-" Ehh... Dodaje bo nic nie wymyślę, Na rozdział sobie poczekacie bo wyjeżdżam za tydzień, i gdzieś w połowie wakacji, powinien być kolejny...

3 komentarze:

  1. Jeee... nareszcie!!! Nie mogłam się doczekać... krótkie ale fajne podoba mi się ale tak jakbyś odsunęła się od motywu mordercy a zrobiła na temat czegoś innego ale i tak mi się podoba. Czekam na następny.
    Pozdrawiam!! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolejny to będzie one short, taki że się załamać można! :D Obiecuje! ^^

      Usuń
  2. fajnie wiedzieć... czekam na niego z niecierpliwością :P

    OdpowiedzUsuń